Antonio Gaudi – szalony zoofil i fan Gwiezdnych Wojen

  Spaceruję uliczkami Barcelony i nie mogę uwierzyć, że naprawdę tu jestem. Wreszcie spełniły się moje dziecięce sny – z rozkoszą wdycham woń tłuszczu, na którym smażą się patatas bravas sprzedawane na La Rambla i słucham koncertu głosów trajkoczących śpiewnie po japońsku. Podobno przybywam tutaj w okresie, gdy miasto “świeci pustkami” ( to znaczy, że da się przespacerować głównymi ulicami bez konieczności boksowania się ze wściekłym tłumem ) .

Zapewne dlatego podziwiając słynną Sagradę udaje mi się wygospodarować dla siebie kilka centymetrów zasłużonej przestrzeni osobistej. 

  Ze zdumieniem graniczącym z ekstazą odkrywam, iż Gaudi podobnie jak ja, musiał być fanem Gwiezdnych Wojen – figury rzymskich strażników stojące u boku Jezusa wyglądają zupełnie jak filmowi wojownicy ciemnej strony, a sam Chrystus podejrzanie przypomina sylwetką Lorda Vadera. Wizerunki postaci znanych z filmów Georga Lucasa możemy podziwiać także na fasadach domów zaprojektowanych przez artystę.

Nie wiem, czy Gaudi potrafił władać mieczem świetlnym, ale na pewno “moc była z nim” kiedy tworzył swoje najsłynniejsze dzieło. Sanktuarium Świętej Rodziny to prawdziwa perełka architektury. Nawet niedokończona, Sagrada Familia robi na odwiedzających kolosalne wrażenie – o to z ziemi wyrastają drzewiaste kolumny, wznoszą się strzeliście sklepienia, gną się wdzięcznie delikatne łuki. 

  W koronach kamiennych drzew gruchają białe gołębie – dowód na to, że symbioza pomiędzy sztuką a naturą jest możliwa. W Bazylice mieszkają także inne zwierzęta – realistyczne rzeźby różnych gadów i płazów sprawiają wrażenie, jakby w każdej chwili mogły przebudzić się i zacząć pełzać pomiędzy zwiedzającymi.

 Gaudiemu udało się osiągnąć równowagę pomiędzy prostotą, a kunsztowną ornamentyką. Nie ma tu zbędnych ozdóbek – główną dekorację stanowi światło – soczyste kolory żółci, zieleni i czerwieni spływają łagodnie na posadzkę. Ciekawe wrażenie robią też kuliste witraże umieszczone nad konfesjonałami – spływające z nich światło otacza spowiadających się jasnym blaskiem – w ten sposób do wiernych dociera łaska Boża.

  Ważną rolę odgrywa symbolika liczb – 12 wieży zlokalizowane jest na trzech fasadach, oczywiście odnosi się tu Gaudi do postaci dwunastu apostołów. Trzynasta i najwyższa z wież reprezentuje Chrystusa. Cztery stojące w okół symbolizują czterech ewangelistów. Jest jeszcze jedna wieża, ta nad apsydiolą, należąca do Maryi. 

  Kościół Gaudiego to coś więcej niż martwa bryła – przywodzi na myśl żywy organizm. Kiedy spoglądamy na zdumiewającą fasadę Męki Pańskiej możemy dostrzec zarysy kości i ścięgien – ta strona zdaje się łkać w cichej agonii. Odwrotne wrażenie robi Fasada Bożego Narodzenia – obfitująca w radosne przedstawienia scen z Biblii i zwierząt – zobaczymy tu na przykład żółwia, który jak głoszą legendy, utrzymuje świat na swojej skorupie. Nad drzwiami wejściowymi umieszczono smocze łuski – naturalnie –  nie mógł Gaudi nie odnieść się do smoczej tradycji Barcelony.

  Artysta darzył smoki szczególną sympatią. Zobaczymy je w parku Guell i słynnych domach architekta –  ich przedstawienia nie zawsze są tak oczywiste jak to  w Casa Batlo. Smoki skrywają się również w Casa Mila, a najciekawszy przykład smoczej architektury to bez dwóch zdań Torre Bellesguard. Mój ulubiony łuskowaty przyjaciel strzeże wejścia do Pabellón Güell. 

   Dlaczego tak cenię Gaudiego?

 Ponieważ dostrzegał, że prawdziwe piękno kryje się w naturze – ozdobne mozaiki, które podziwiamy w Parku Guell mają niezwykłe kształty i kolory. Wytwór szalonej wyobraźni ?       

Raczej dowód na to, że był Gaudi bystrym obserwatorem przyrody. Sekret mistrza zdradziły mi pancerzyki owadów i łuski salamander, które spotkałam włócząc się po barcelońskich parkach. Węże i inne gadowate, płazy, ryby, motyle…. – Gaudi wiedział, że prawdziwe piękno już zostało stworzone – wystarczyło tylko je odpowiednio wyeksponować. Nic dziwnego, że artysta zyskał taką sławę – ostatecznie wszyscy jesteśmy częścią przyrody i będziemy szukać jej skrawków nawet pośród najbardziej zindustrializowanego środowiska.

One thought on “Antonio Gaudi – szalony zoofil i fan Gwiezdnych Wojen

Leave a comment

Design a site like this with WordPress.com
Get started